piątek, 10 kwietnia 2015

Kavis U&A, Magdalenas

W tym tygodniu nieco zmieniam harmonogram wpisów. Chciałabym niedzielę spędzić sam na sam ze sobą - tak, tak. To mój dzień, 22 lata stukną. Z drugiej strony też nie chciałabym przegapić tak ważnego dnia jakim jest Światowy Dzień Czekolady - również w niedzielę. Przypadek? Nie sądzę! :) Więc spinam się, mimo gorączek i innych bolączek.. Recenzuję. 

Ciasta, ciasteczka i babeczki to mój gwóźdź do trumny. A już napewno moje słodkie zamiłowanie poszerza mnie w biodrach za każdym razem kiedy ulegnę pokusie. No cóż. Przyjdzie mi chyba z tym żyć. Słodko żyć. I grubo żyć. Kiedy pewnego razu, będąc z Mamą na zakupach w Kauflandzie zobaczyłam maleńkie pakuneczki w dziale "chleb&buła".. Po prostu oszalałam. Musiałam to mieć. Mimo iż nie znałam innych opinii. Ktoś musi być pierwszy. Wzięłam więc uroczą sakiewkę.. Nie jestem okrutnym dzieckiem, postanowiłam więc grzecznie uraczyć się tylko jedną sztuką, jednego smaku. O czym mowa? Dziś przedstawiam Magdalenas, Kavis U&A








Uwierzcie mi na słowo, opakowanie skrywające babeczkę jest naprawdę małe. Bez trudu mieści się na dłoni. Tak wiem, to nie wyzwanie. Ale kiedy ma się dość dziecięce łapki (muszę kupować pierścionki w dziale dla dzieci!) to jednak jest coś. Poza tym muszę przyznać, że grafika folijki jest bardzo atrakcyjna: ładna, dobrze skomponowana, estetyczna. I co najważniejsze, nie kłamie bezczelnie konsumentowi. Środek zawiera w sobie dokładnie to, co widzimy na rysunku.







Po otworzeniu opakowania i wyjęciu cupcake'a (wyrwaniu go z paszczy lwa!) można poczuć znany wszystkim zapach, bardzo przyjemny, delikatny, sprawiający iż kubki smakowe same zaczynają pracować. Zapach maślanych bułeczek. Czekoladowy bukiet został w tym wypadku nieco przyćmiony co zasmuciło mnie nieco, jednak stwierdziłam, że liczy się smak. 

Kiedy woń, słodka i lepka woń przestała mnie czarować skupiłam się na samym wyglądzie. Filigranowa babeczka koloru jajecznożółtego znajdowała się w papilotce. Na wierzchu niczym "oko demona" (:D) straszyła kakaowa otchłań. Dobra, była to po prostu dziura po nabijaniu czekolady.. Chciałam być artystką! Przyjemne wizualne doznanie. Wstyd przyznać ale śliniłam się do tego produktu jakbym jedzenia nie widziała. Dlaczego? Sama nie wiem.. 

Kiedy chciałam przejść do smakowania, szybko dowiedziałam się, czemu ma służyć papierowy kubraczek owej babeczki. Magdalenka kleiła się niesamowicie, zalepiała paluchy.. Czego naprawdę nie lubię. Za to super minus!

   






W smaku.. W smaku "Magdalenas" była jak każde inne kupne ciasto. Nieco sztuczne, różni się od typowego domowego wypieku. Przypominała mi w smaku babeczki "z pudełka" które na każde urodziny serwuje moja koleżanka. Babeczka była mocno wilgotna, puszysta i delikatna. W smaku maślano-waniliowa. Z przewagą drugiego z aromatów. Ciemny środek okazał się zupełnie nie tym, czego się spodziewałam. W sumie.. To może i nie. Liczyłam od początku na słodycz czekolady. A ta? Ta okazała się zmienna. Najpierw bardzo gorzka, cierpka.. Nieco nieprzyjemna. By koniec końców okazać się słodką, niewinną.. Przyjemną. To magia!

Całość jest naprawdę ciekawa, smaczna - zjadliwa. Wiem, ze z chęcią spróbuję innych smaków. Czy wrócę do tego konkretnego? Nie sądzę. Na rynku jest wiele produktów a ten nie jest wybitny i szczególny. Ale waaarto spróbować! :)

Owa babeczka testowana była wraz z pewnym produktem Milki. Zobaczycie jak wypadnie :)



Nazwa: KAVIS U&A, MAGDALENAS
Producent: P.P.H. KOVIS Sp. z o.o.
Skład: mąka pszenna, cukier, olej roślinny (rzepak), masa jajowa, woda, substancje utrzymujące wilgoć: (gliceryna, syrop sorbitolowy), substancje spulchniające: (difosforany, węglany sodu), aromaty, substancja konserwująca: sorbinian potasu, sól, regulator kwasowości: kwas cytrynowy; nadzienie o smaku czekoladowym 16&: cukier olej roślinny (rzepak), kakao (zawartość tłuszczu 10-12%), serwatka w proszku, tłuszcz (rzepak, palma oleista), emulgator: lecytyna sojowa, substancja konserwująca: sorbinian potasu, aromat.
Waga: 35g
Wartość odżywcza (B/W/T)/100g: 6/55/24
Kcal/100g: 459
Gdzie kupić: Kaufland
Cena: 0.99zł



Ocena 3.5/5

31 komentarzy:

  1. Opakowanie - mega słodkie, szkoda że zawartość nie zachwyca równie mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jej nie rozcinać z pewnością robiłaby lepsze wrażenie. Po rozbiórce traci część uroku. Nie powiem wygląda to tak jakby ktoś tam. Ten :)
      A opakowanie śliczne.. :>

      Usuń
  2. muffinka <3 u mnie dziewczyny przepadają za tymi z biedronki, osobiście ich nie jadłam, ale te z Kaufa wydają mi się o niebo słodsze :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedroneczce są muffiny? :) Nawet nie wiedziałam :D

      Usuń
  3. Ja kocham magdalenki z tyg Francuskiego w Lidlu są w oryginalnym kształcie muszli pyszne polecam jak tylko będą weź nawet i 3opakowania:) . Ja nie mam dziecięcych dłoni a długie i smukłe palce ,ale po pierścionek zaręczynowy musiałam jechać z mężem(obecnie) bo mam rozm 9 i jubiler powiedział mu,że takie to tylko dla dzieci mają:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahaha :) Czyli muszą być bardzo dobre! :) Czekam więc na tydzień rodem z Francji, a co - połaszę się :)

      Chudziastopalczaści łączmy się! :>

      Usuń
  4. Takie gotowe ciasta, babeczki itd. nigdy nam specjalnie nie smakowały i jakoś nas do nich nie ciągnie ;)
    A tak w ogóle to życzymy wszystkiego naj najsłodszego :* Jesteśmy w równym wieku ale nam 22 lata stukną na początku czerwca xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prócz 7daysów nic nigdy nie jadłam. No maślane bułeczki właśnie :)

      Dziękuję serdecznie za życzenia, oby było jak najsłodziej. :)
      Staruchy z nas :/ Znaczy ze mnie.. Wy to jeszcze młode dupeczki :) ZAZDROSZCZĘ!

      Usuń
  5. No to od razu: Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :)
    Chwilowo nie ciągnię mnie w stronę kupnych babeczek, jednak jak tylko mi się to zmieni to z pewnością spróbuje tego produktu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne pojawię się tu jeszcze jutro by kolejny raz przypomnieć o moim święcie (fanfary) ale już dziś dziękuję za życzenia! :)

      Spróbuj. Mało kosztuje więc w razie co i pieniążków nie szkoda. Nie jest zła! :)

      Usuń
  6. Wszystkiego naj! ;)

    Kiedyś zawsze podczas wizyty w Kauflandzie musiałam kupić tę babeczkę. Potem jakoś mi się przejadły, a teraz nie wiem, jak by mi smakowała. Ostatnio jadłam te duże z Lidla i pomimo, że je uwielbiam, to na jakiś czas mam dość babeczek. Znudzenie materiału najwidoczniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję przenajserdeczniej :)

      Oj maleństwa takie a jak przykuwają wzrok! :) Wypróbuję jeszcze truskawę.. Ale to daleka perspektywa :) Ja mam tak że przez kilka dni, a nawet tygodni mogłabym jeść w kółko jedną rzecz. A później na sam widok rzygam tęczą ;D Zdecydowanie znudzenie :)

      Usuń
    2. O truskawkowej nawet myśleć nie chcę. :P Nie cierpię rzeczy "truskawkowych", ale recenzję pozwolę sobie przeczytać.

      Usuń
    3. Bardzo będzie mi miło jeśli do niej zajrzysz. Ale poczekamy na nią nieco. Przede mną kuuupa jedzenia. Pudło pęka w szwach, recenzje na zaś porobione :)... Ech.

      Ja właśnie też nieco obawiam się truskawki. Albo sztuczna albo wypchana dżemem. Tak ją widzę :)

      Usuń
  7. Miałam kiedyś fazę na tego typu produkty i nagmiennie jadłam muffinki z czekoladą z Biedronki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już drugi raz czytam o nich w komentarzach. Chyba czas wybrać się do biedry :)

      Usuń
    2. Zdecydowanie tak. ;) Ja też powinnam się tam wybrać, po serek Tutti (najlepiej jabłkowy).

      Usuń
    3. Ja po owoce leśne! Dziękuję za przypominki :D

      Usuń
  8. Nie, niee, nieeeee :P Takie uda nie la mnie, wolę domowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo - domowe wypieki to jest to. Jednak gdy brak weny do bawienia się w cukiernika, ewentualnie nie ma się kto w tego cukiernika bawić. Musem jest by szukać zastępstwa! I oto ono :)

      Usuń
  9. Muffiny z czekoladą i kakao, już od kilku dni mam mega ochotę na takie połączenie i trzymam się, ale wszystko kusi.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym kusić.. Ale warto spróbować. :)

      Jeżeli namiętnie dietkujesz na bank da się zrobić fit wersję takiego wypieku.
      Jeżeli nie... Za symboliczną złotóweczkę możesz kupić nieco słodkiej radości :)

      Usuń
  10. Zacznę od tego, że przypomniałaś mi o istnieniu magdalenek, które KOCHAM. Mają u mnie nawet nie 6 chi, a unicorna. Byle nie kalać ich żadnymi sosami i kremami, jak tu. Wolę czyste, maślane. Kupowałam kiedyś takie w Lidlu, w dużych workach. Czy są tam nadal? Nie sprawdzałam.

    Na urodzinki wszystkiego najlepszego ;* Ja to się boję myśleć o swoim wieku. Weszłam w fazę nielubienia urodzin, bo teraz już nie mogę być "bardziej dorosła", co najwyżej "bardziej stara". Chciałabym zatrzymać czas.

    Sądzę, że na wielkość dłoni mogłybyśmy się zmierzyć. Moje koleżanki, które mają po 150 cm, posiadają większe dłonie od moich. Serio, zawsze byłam mistrzem małej łapy :P

    Z rzeczy czepialskich: jak woń może być lepka? :D Ponadto cupcake to zupełnie co innego niż babeczka/muffin. Cupcake jest w szablonie Kimiko, to "mini tort", musi mieć bajery na płaskiej podstawie z ciasta, podczas gdy muffin to muffin, małe ciastko, mała babka, czyli babeczka. No i "oko demona", w dodatku kakaowe, raczej nie wychodzi poetycko, bo to odbyt :D

    Z Milki sądzę, że jadłaś Cake & Choc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za życzenia! :) Ja już też średnio na nie czekam.. Aż się boję wybicia północy. Będę staruszką babuszką :(

      Lepką woń nazwałabym moim wymysłem, ze względu iż jest to coś miedzy czymś duszącym, bardzo słodkim, na chwilę zapierającym dech. Dla mnie to dobre określenie :) Będę umieszczała w cudzysłowie! Żeby nie było nieporozumień :)
      Sama z siebie nigdy nie widziałam definicji "cupcake'ów" więc wykorzystałam mój słaby angielski łącząc zgrabnie ciastko i opakowanie. Nie brałam pod uwagę całej korony smaków. Ale dobrze wiedzieć, jestem mądrzejsza o jedno nowe info! :)
      Wiem co to oko demona i.. Zdecydowanie brzmi lepiej niż ludzki wylot :D Hłehłehłe :D
      Z Milką trafiłaś!

      A co do rączek, śmiało mogę stanąć w szranki. Marne szanse bym przegrała :)

      Usuń
  11. Muffinka? Zawsze! uwielbiam ich smak, niezależnie od tego czy są czekoladowym czy klasycznie - maślanym wydaniem. Najczęściej, w sklepach obok mnie, spotykam te od Dan Cake, co oznacza wyroby masowej produkcji i niby "kupę a a nie odwzorowanie smaku". I co? Kupuję nadal :)

    Jeśli jakaś ciastkarnia/ cukiernia ma je "za ladą", wiem już, że przynajmniej jedno wpadnie w moje ręce.

    Opisywane tu... trochę zasmuca. Patrząc na opakowanie, byłbym w stanie kupić 10 hurtem. Rozpieczętowanie traci na wartości... Wniosek? Najpierw kupię 1 sztukę. Potem ew. 9 brakujących :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również widziałam Dan Cake'a i zapewne on się tu kiedyś pojawi. Bo tak krążę wokół tego produktu... I krążę. Jak sęp! A zebrać się by kupić nie mogę :)

      Fakt, muffina nie poraża wyglądem, bądźmy szczerzy w sumie. Jest.. Nieestetyczna. Jednak kto rozkraja takie produkty i im się przygląda? NIKT. :) Smak jest ok! To się liczy :)

      Usuń
  12. Z okazji urodzin życzę wszystkiego naj! :) Dobrze jest mieć urodziny w kwietniu, coś o tym wiem ;).

    Pal licho recenzję, bo zwrocilam uwage na jedna kwestie... Grube zycie? Wtf? Prosze natychmiast odgonic te mysli. Nie ma takiej opcji, nie mozna myśleć taka kategoria. Trzeba jesc to, co sie lubi - jesli nam to specjalnie nie szkodzi. I mowie to teraz ja, osoba ktora na wczorajszym weselu objadla sie ciast za dwoch i zupelnie sie tym nie przejmuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ochochoch.. Więc czekam na Twoje urodziny! :)

      Spokojnie, wczoraj owaliłam ćwierć tortu i zapiłam piwem. Jednak wyrzuty sumienia nie dają mi żyć. Taka to smutna egzystencja :/

      Usuń
    2. No to wcale niespokojnie, skoro wyrzuty sumienia nie dają żyć. ..

      Usuń