Kobiety to naprawdę ciekawe istoty. Czasem mam wrażenie, że słowo "kobieta" samo w sobie powinno być używane zamiennie z "absurdem", "niedorzecznością" czy "bezsensem". Skąd te daleko idące wnioski? W sumie sama nie wiem. Dziś chyba sama nie wiem. "Niby nic, a jednak coś", cała ja. Czy to właśnie nie jest niedorzeczność? Ciężko mi cokolwiek ubrać w słowa, chyba przeżywam kryzys - powiedzmy - pisarski. Myśli gdzieś tam błądzą, nie chcą wyjść z mojej zewnętrznej skorupy. Wrócę do sedna, bez zbędnego słowa wstępu. Jak bardzo lubuję się w orzechach arachidowych.. Chyba już wiecie. Nie muszę ponownie nakreślać mojego stosunku do nich, bo i po co kolejny raz wspominać o tym samym. Jak prawdziwa kobieta jednak, niedorzeczna w mym mniemaniu, na przekór zawsze z mieszanki wybierałam Bajeczne.. Do których z upływem lat dołączyły również Pierroty. A cóż one mają w składzie, co takiego skrywa ich środek? Chyba się domyślacie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada mleczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada mleczna. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 maja 2015
niedziela, 17 maja 2015
Confiserie, Verpoorten Chocolade
Tytuł posta, który wprowadziłam jest dla mnie zagadką. Nawet nie wiem czy poprawnie spisałam producenta i nazwę niemieckiej czekolady (o ile jest ona zza zachodniej granicy). Mój język niemiecki jest na poziomie zero, nigdy się go nie uczyłam. I mimo iż w moja krew jest w jakiejś części niemiecka - moja Prababcia była niemką (dlatego jestem taka.. sami wiecie co się mówi), ni w ząb nie umiem nic powiedzieć czy przeczytać. Tak czy siak, nawet nie mam czasu sprawdzać, rozwodzić się. Więc jeśli komuś zależy, zapraszam do googlania. Idzie sesja, a nie :)
sobota, 9 maja 2015
Ritter Sport, Nugat
Lekko zażenowana i może ciut zawstydzona, muszę przyznać, że nigdy (przez moje 22 lata marnego żywota) nie jadłam czekolad Ritter Sport. Ba, nie kusiły mnie one, zawsze mijałam je szerokim łukiem, nawet na nie nie patrząc. Wiele zmieniło się, kiedy zaczęłam przeglądać blogi o "słodyczowej" tematyce. Na każdym, a przynajmniej na większości, znajduje się choć jeden egzemplarz. Miałabym być gorsza? :) Zwłaszcza, że opinie w większości przypadków zachęcają do sięgnięcia łapką po kwadratowe opakowanie.
Tym razem, znów nie ja dokonałam zakupu. Chociaż nie, ja wzięłam tabliczkę (a raczej 250gramową tablicę) po konsultacjach z moją Mamą, a raczej jej namowach: "Dziecko weź ją sobie, długo będziesz tak patrzeć jak sroka w gnat?". Przecież jestem dobrą dziewczynką, muszę słuchać Mamusinych rad! Moja mama jest kochana, wspominałam już Wam o tym! :)
Nie spieszyłam się zbyt z otwarciem, nugatowa Ritter'ka przeleżała prawie 3 miesiące w magicznym pudle, czekając na dobrą okazję. Majówka okazała się idealna! Z resztą tak jak planowałam, zrobiłam "cheat meal". I tak same z siebie powstały recenzje :).
Otworzeniu, nie wiedzieć czemu, towarzyszyły emocje. Dziecięca radość, pomieszana z ciekawością! Nie ma co przedłużać - dziś na blogu, po długim wstępie - Ritter Sport, Nugat.
sobota, 11 kwietnia 2015
E. Wedel, Czekolada mleczna o smaku Brownie
Na wstępie chciałam podziękować za wszystkie życzenia urodzinowe, życzę sobie samolubnie by każde z nich się spełniło.
Jutro, to jest 12 kwietnia, obchodzimy Światowy Dzień Czekolady. Tak, przypomnę nieskromnie, że jest to również dzień moich urodzin. Z tego też powodu jutro zamierzam robić nić, stąd recenzja już dziś. A co innego mogłabym opisywać w takie święto jak nie czekoladę? Tak padło na wzbudzający wiele emocji wedlowski produkt, czyli czekoladę Brownie.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Schogetten, Black & White
Na wstępie chciałabym złożyć wszystkim Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji tych Świąt Wielkiej Nocy. Nie będę się rozwodzić i zagłębiać w szczegóły. Życzę Wam tego, czego sami sobie życzycie.
:)
Przedświąteczne zakupy wiązały się z wyjazdami do wszystkich przecudownych marketów znajdujących się w mojej mieścinie. Jak na 15 tys mieszkańców to 8-10 dużych sklepów spożywczych znanych sieci to chyba dużo? Prawda? Nie-na-dar-mo nazywają nas zagłębiem spożywczaków. Cóż. Ja się cieszę. Netto zachwyciło mnie wielością produktów - kolejny raz z resztą. Ale jako że to okres przedświąteczny, było dużo wydatków.. Mama kazała mi się ograniczyć. Po tym jak ujrzałam nową Schogettenkę.. Wiedziałam że to mój wybór! I stało się, trafiła do kosza!
Moje przygody z marką Schogetten rozpoczęły się bardzo dawno temu. Kiedy miałam to 13 czy 14, a może nawet 15 lat miałyśmy z moją Siostrą w zwyczaju dzień w dzień chodzić do sklepu i kupować czekolady. Ona białą, ja natomiast pełnomleczną. Później moje gusta nieco się zmieniły, przez co zatrzymałam się na etapie tabliczki z napisem "praline", która fakt faktem jest moją ulubioną. I zapewne ukochaną mą zostanie na zawsze.
Jednak jako "słodyczowa blogerka" muszę otwierać się na inności, nowości i inne wspaniałości. Dlatego dziś, w ten cudowny lany poniedziałek przedstawiam Wam kolejne dziecko marki Schogetten - Black & White, czyli czekoladę mleczną z mleka alpejskiego z nadzieniem waniliowym (32%) i kawałkami ciasteczek kakaowych (2%).
wtorek, 24 marca 2015
Schuetzli, Milk Chocolate with hazelnuts & praline (tydzień alpejski)
Tydzień alpejski w Lidlu.. Pamiętam jak przez mgłę! Kiedy to było? Listopad, grudzień 2014? Nie mam pojęcia.. I chyba nawet nie chcę wiedzieć. Pamiętam, że już wtedy chciałam założyć bloga tego typu, dlatego też zaopatrywałam się w różne cuda na patyku. To właśnie jeden z takich produktów. Nie powiem "praline" na opakowaniu zadziałało na mnie jak magnes, zawsze działa. Są rzeczy które uwielbiam i to właśnie jedna z nich :) Wracając, ostatnio grzebiąc w moim "magicznym pudle" znalazłam czekoladę..
Subskrybuj:
Posty (Atom)