Studentska to produkt, który zdecydowanie dobrze mi się kojarzy. Pierwszą dostałam po powrocie Siostry z eurotripu, kiedy jeszcze jako dziewiętnastolatka, zakochana byłam po uszy i to z wzajemnością (dziw!). Siadłyśmy wtedy we dwie z sześciopakiem piwa i tak sącząc i zajadając się gadałyśmy o męsko-damskich sprawach.
Kiedy więc produkt Orionowski pojawił się na Stokrotkowych półkach musiałam skorzystać z okazji by ją mieć. I czasem zastanawiam się po co? Do czego chciałam wrócić? Do nocnych pogadanek mojej Sis, czy może do byłego romansu? Teraz sama nie wiem.
Tak więc dziś na blogu, który swoją drogą przestał mi się wizualnie podobać (co ja mam z nim zrobić ;(), Orion - Studentska w wersji Horka, co nie wiem co oznacza. Ach, jest na odwrocie. Będzie to więc czekolada deserowa.