Kurcze. Znacie to uczucie, kiedy wydaje Wam się, że wreszcie coś idzie tak jak trzeba? Że coś nabrało sensu? Że to, co sprawia Wam niemałą przyjemność, robi wrażenie na innych? Że inni właśnie, zwracają uwagę na Waszą "dobrą" robotę? Znacie to uskrzydlające uczucie docenienia?
Szczerze powiedziawszy, już dawno tego nie czułam. Ba, co więcej.. Czułam się (i chyba nadal nieco czuję się) niedoceniona. Ale to temat na dłuższą rozmowę przy kawie, ewentualnie szklaneczce whiskey.
Zakładając bloga myślałam.. O czym w ogóle ja myślałam? Chciałam po prostu mieć pretekst by jeść słodycze. Wiem, brzmi to przynajmniej dziwnie. Jakbym nie mogła tego zrobić "ot tak". Zakładka "o mnie" wiele wyjaśni. Śmieszne to, zdaję sobie z tego sprawę. Możecie w tym momencie rechotać jak żaby, łapiąc się za brzuch i śmiejąc się jak wariaci.
Jednak w jakiś tam sposób, mniejszy lub większy pomaga mi to przezwyciężać moje słabości.
Nie raz i nie dwa przeglądałam strony poświęcone słodyczom, czytałam o nich: o ich zapachu, smaku, fakturze. Siedziałam jak zaczarowana godziny dziennie, chłonąc każde zdanie jak gąbka. Czytałam o bajecznych współpracach, dzięki którym poznać można kolejne nowe smaki, poczuć jakieś nowe doznania. Na blogach "tastetestowych" znalazłam wszystko czego było mi trzeba, jednak tylko w teorii. Stwierdziłam - zaryzykuj, zmień coś wreszcie!
Jedzenie, normalne jedzenie.. To pierwszy krok bym poczuła się wolna.
Zaczęłam blogować. I mimo iż uważałam, że kompletnie mi nie wychodzi.. Jest zupełnie odwrotnie. To w dalszym ciągu jednak nie moja opinia.
Kilka dni temu napisała do mnie Pani Ania, właścicielka sklepu Czekoladowy Miś, proponując współpracę. Po chwili wahania, krótszej kontemplacji - zgodziłam się! Bo dlaczego miałabym nie robić tego wszystkiego "na poważnie"? Żadna to ciężka praca, żadna praca w sumie.. A miła, lekka, przyjemna i słodka. :)
Nie wiecie, jak bardzo się cieszę.. Jaka jestem dumna! :)To błahostka, niby nic. A jednak dodaje mi to skrzydeł. Muszę się rozwijać i iść do przodu, nawet jeśli miałby to być właśnie ten kierunek. Czas na kolejne zmiany!
Także w najbliższym czasie poznamy wspólnie pare cukierachów! Nie mogę się doczekać!
Bez sensu ten wpis, masło maślane, chaos ogólny. Ale ja, jak to ja - musiałam się pochwalić! :) I podzielić moimi emocjami :)