Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limited edition. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą limited edition. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2015

Mars, Mars Caramel (limited edition)

Wraca Wasza córka marnotrawna. Po kilku dniach załamki i dołka, po zaliczonym moralnym, totalnym dnie.. Pojawiam się kolejny raz. Wiecie.. Jeszcze nie wiem jak ale jakoś poprowadzę tego bloga.. 

Ile tak naprawdę produktów, słodkich pyszności, określam mianem "mój ulubiony"? Szczerze powiedziawszy - wiele. Nie wiem dlaczego to robię. Wydaje mi się, mam gdzieś tam, na dnie głowy, że ukochana rzecz może być jedna, jedna w danej kategorii: ulubiona czekolada, ulubiony baton, jogurt, cukierek.. I Bóg jeden wie co tam jeszcze. Oczywiście, jakby nie było.. Mam mnóstwo takich lubimych rzeczy w danej "sekcji". Ja to ja, zawsze to powtarzam - skomplikowana, niezdecydowana jednostka. Jeśli chodzi o ulubione batony, na bank jest wśród nich Mars. Mars, który czeka w magicznym pudle na otwarcie, na konsumpcję połączoną z małym testem smaków. Wariacji na temat tego batona jest kilka i to właśnie jedna z nich zwróciła moją uwagę, bo powiedzcie kto z Was nie lubi Marsowego karmelu? Byłam zaintrygowana do tego stopnia, że nie bacząc na "tęskny wzrok" wersji podstawowej, bazowej czy oryginalnej złapałam za edycję limitowaną (która chyba limitką nie jest, bo Caramel'a widuję na sklepowych półkach już dłuższy czas).

czwartek, 25 czerwca 2015

Mars, Snickers Intense Choc (limited edition)

Cóż mogę powiedzieć? Jestem! I wracam na dobre z kolejnymi nic nie wnoszącymi, błahymi recenzjami słodyczy ze sklepowych półek. Tak prozaiczne wręcz zajęcie, zawładnęło na dobre moim porankiem, jeśli nie powiedzieć życiem. Przyznam - w czasie ostatniego tygodnia sesji brakowało mi niesamowicie (nie przesadzam!) wklikiwania kolejnych liter, układających się w następujące po sobie, chaotyczne zdania. Stwierdziłam jednak, że jakość moich wpisów spadała z dnia na dzień (wprost proporcjonalnie do sił), każdy kolejny był tylko bardziej i bardziej bez sensu. A raczej nie od serca, jakby na siłę i z obowiązku. Nie o to mi tu chodzi! Postanowiłam skupić się na nauce, dopełnić studenckiego obowiązku i po prostu zakończyć sesję. Stwierdziłam: "wolę wrócić tu ze spokojną głową!". Łapanie kilku srok za ogon nie miało dla mnie najmniejszego nawet sensu. Poza tym, nie powiem.. Ale ostatnie kilka dni, to taki powrót do najlepszej przeszłości. Nawet nie wiecie, ile w stanie są zmienić przyjaciele! Niby zwykłe spotkania, zakrapiane, bądź też nie.. Dały mi kopa i natchnienie do życia. Naprawdę! Ja przez moment przestałam być permanentnie nieszczęśliwa! Zaczęłam być po prostu wolna?

I widzicie jak to jest, nie zastanawiając się nazbyt, ba nie czytając kolejnych wymordowanych i wyjętych jak psu z gardła słów, stworzyłam konkretny wstęp. Brawa! Mogę więc spokojnie i na luzie przejść do części drugiej lecz niemniej ważnej - dziś recenzja wiosennej limitki od Mars'a, Snickers'a Intense Choc.

wtorek, 9 czerwca 2015

Ferrero, Kinder Bueno Dark (limited edition)

"W sidłach limitek" można rzec. W sumie, gdyby dobrze to ująć w piękną, barwną, słowną historię mogłaby powstać ciekawa książka, no błagam - choć program paradokumentalny! Ile ja się za tymi nowościami naganiam, nabiegam.. Ile się ich naszukam - tylko sam Bóg jeden wie. Czasem zastanawiam się: "Czy to w ogóle ma sens?". Zwłaszcza, gdy mowa o krótko dostępnych edycjach produktów, których nie lubię. W okresie wiosennym, wiosenno/letnim pojawiło się wiele takowych sezonowych słodyczy. Wśród nich znalazłam te przeze mnie lubiane.. I te, których nawet nie toleruję. Kiedy na sklepowe półki trafił Kinder Bueno Dark moje oczy powiększyły się do rozmiarów pięciozłotówek. Mój sokoli wzrok niczym radar szukał tegoż produktu! Powód? Jeden! Kinder Bueno to jeden z tych batonów dla których mogłabym się dać pokroić! Może nieco przesadzam.. Ale fakt faktem go lubię. Tak szybko jak go zakupiłam, tak szybko przetestowałam. Wniosek? Dziś zapoznamy się z "limited edition" Ferrero, Kinder Bueno w wersji Dark.

wtorek, 5 maja 2015

Mars, Twix Cappuccino

Są nowości, są limitki, które wprost pchają mi się w ręce. Są produkty, które pojawiają się raz na jakiś czas, by później znów zniknąć na kilka lat. Są rzeczy, które trzeba zjeść, bo może "to jedyna okazja?". Są słodycze, które po prostu bezpardonowo lądują w moim koszyku.

niedziela, 15 marca 2015

Mars, Twix White (limited edition)

Miałam napisać coś naprawdę ciekawego w ramach wstępu.. I mam to w głowie. Nijak nie idzie tego przelać na papier. Może kiedyś, kiedy znów moje kubki smakowe umierać będą w tym słodkim szale uda się te myśli nieposkładane złożyć w pare konkretnych zdań. Może wtedy złapie mnie wena. Chociaż, w sumie po tym co mnie spotkało przy jedzeniu tegoż "cuda" chyba podziękuję za tę wenę. Do rzeczy.