Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Müller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Müller. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 sierpnia 2015

Müller, Müllermilch Fistaszki w Czekoladzie

Będę szczera - jakbym nigdy nie była, ech. Miałam dziś nie dodawać wpisu. Wymówki, wymówkami. Miałam dwa dobre powody, by wymigać się od niemalże codziennej dawki słodyczowych recenzji. Poza tym, ja jak oczywiście ja, szybko odpuszczam w złościach i nerwach. Stwierdziłam: "Koniec, to koniec!". Chciałam uciec, trzasnąć drzwiami i nigdy tu już się nie pojawić. Bang! Jestem okropna, wiem. Cała ja, dość impulsywna i niepoukładana. Szybko się zapalam i równie szybko gasnę, tak mawiają. Ale. Są na tym świecie ludzie, i o dziwo jest ich sporo.. Którzy uważają, że to co robię teraz ma sens. Całe to opisywanie słodyczy, w moim przypadku podobno dość kwiecistoskrupulatne, podobno mi najnormalniej w świecie wychodzi. Raz - po prostu jestem tu szczera, zawsze piszę co myślę i nie udaję nikogo kim nie jestem (zanudzając przy tym śmiesznymi bądź łzawymi wręcz historiami), a po drugie.. Mi wychodzi.. Na zdrowie. :) Nie, uprzedzam nie jestem narcyzem, to nie moja opinia. A opinia bliskich mi osób. Chyba, że mi kłamią - dorwę Was! Tak więc kiedy znów miałam się poddać (który to już raz?) albo już się poddałam (to prędzej), na ratunek przyszli przyjaciele. Cieszę się, że mam wokół tak wspaniałych ludzi, którzy zawsze mi pomogą - pocieszą, poprzytulają lub po prostu kopną.. W tył! Tym razem z pocieszeń wyszła kombinacja alpejska, stąd i siedzieć nie mogę i nieco zastraszona jestem ;). Póki oni mnie będą w tym trzymać, zostanę. Dla nich właśnie, dla Was - oczywiście i rzecz jasna dla siebie. Jestem silniejsza niż się niektórym wydaje. I pokażę to, jeszcze nie raz i nie dwa.

Oczywiście był też powód - leń. A raczej. Ekhm, ekhm. Radziłabym spojrzeć w kalendarz pod dzisiejszą datę. Najlepiej na dzień dzisiejszy i jutrzejszy. Jeśli nic nie widzicie - zmieńcie kalendarze! Taaaak, moje święto. Yeeey. Mama wiedziała co robi - 2 dni imienin! Najlepiej ;)

Patrzycie na tytuł dzisiejszego wpisu i myślicie: "Ta to ma zdrowie, tak się katować tymi fistachami". Z własnej woli, to wierzcie na słowo, nie robiłabym tego. Jednak, tu pozdrawiam Cię Bracie, kiedy Młodszy proponuje kilka łyków do recenzji aż żal odmówić. Zwłaszcza, że w odróżnieniu od niego, nie kupiłabym tego produktu. Bo raz, nie przepadam za smakowym mlekiem. Chyba że jest to mleko z pinacoladą. Dwa, fistaszki! Czyżby kompilacja mistrzów.. Którzy chcą mnie pozbawić życia? Chyba czas się przekonać. Zaczynamy recenzję!

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Müller, Müller Froop Tropical Ananas-kokos

Cóż, zmian przeróżnych Ci u nas dostatek (co chyba widać na pierwszy rzut oka, prawda?). Do moich zawirowań w sferze duchowej, emocjonalnej jak i cielesnej, dołączyły również te związane z "przebudową" bloga. Drobną kosmetyką, lekkimi zmianami - wiecie, czego się nie robi dla czytelnika. No i oczywiście, dla siebie. Jakby nie było, "Słodkie" to miejsce, gdzie nie tylko mechanicznie opisuję kolejne produkty. Mój blog to mój azyl. Czytając go, każdy z Was jest w stanie odkryć mnie w jakimś tam stopniu, poznać mniej lub bardziej dogłębnie. Pisze tu wszystko i o wszystkim. Chwalę się i żalę. Płaczę i śmieję się prawie w głos. Więc dlaczego, do jasnej.. ciasnej, miałoby tu być brzydko?! Przytłaczająco?! Czas się wziąć, razem z moim dziełem, w garść. Pozbierać - make up na twarz i do przodu. Och żeby nie było, no też nie mówię, że teraz jest idealnie - bo nie jest. I zapewne też prędko nie będzie. Uczę się dopiero tajemnych sztuk związanych z tą całą "sajtową" otoczką. A jako iż ze mnie tylko blondyneczka.. ;) Poczekamy sobie! Tak czy siak, z góry przepraszam za lekki rozgardiasz na blogu. Obiecuję poprawę! I to w najbliższym czasie. 

Po krótkim przedsłowiu, zapraszam każdego z Was na krótką podróż do Müller'owej krainy. A raczej do jednej małej Froop'owej Nibylandii. Tam chyba jeszcze nie zawitaliśmy! Odkrywamy nowe lądy więc, przeżywając pierwsze razy. Müller, Müller Froop Tropical Ananas-kokos.

czwartek, 23 lipca 2015

Müller, Müllermilch Bananowy

Środa wieczór. Dzień - kolejny pracowity -  minął błyskawicznie. Pobudka, szybkie ogarnięcie, powolne śniadanie, blog, praca, praca, praca, dom, obiad, trening, kolacja dla Brata - nawet dwie, kolacja dla mnie.. I cóż. Czas na wpis. Wstaję już wystarczająco wcześnie, nic z siebie nie wykrzesałabym chyba przed piątą rano. Dlatego zdecydowałam się pisać dzień wcześniej. Nie wiem czy słusznie w sumie, mam totalnie skasowaną głowę.. Ale dam z siebie wszystko!

Patronem tej recenzji, jak i wszystkich innych opisów mleczek od Müller'a jest mój Brat, który zakochał się w tych produktach (?). Młody jest słodkolubny, by nie powiedzieć: "zje wszystko". Jakby nie było.. Namiętnie podkradam mu więc te "dobroci". Dzięki Brat, pozdrawiam :*.