Dzieją się straszne rzeczy, nie mam pomysłu na wstęp! Z jednej strony mogłabym jak zwykle pomarudzić, ponarzekać i pożalić się.. Ale po co? Czasem wydaje mi się, że smęcąc sama wkopuję się w większe dołki. Bezsens. Z drugiej strony mogłabym znów napomknąć (a raczej rozpisać się wylewnie) o tym, co się u mnie dzieje - tak, tak o czasie zmian. Szczerze? Totalnie szczerze? Prócz braku pomysłu, "ot tak", nie mam sił. A raczej nie mam sił, bo zaczęłam praktyki. Praktyki, które okazały się być fizyczną orką. Ale mam chwile wolne od tego zapierniczu, nie będę się o tym rozwlekać. Może po prostu - jak nigdy - przejdę do rzeczy? Takie "zmiany zmiany"? Więc cóż, dziś na blogu kolejna z recenzji cukierachów od Czekoladowego Misia, Vodka Liuqeur.