Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mondelez International. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mondelez International. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 maja 2015

Mondelez International, 3Bit Big (orzech)

Cofanie do czasów dzieciństwa, stanie się chyba znakiem rozpoznawczym tego mojego maleńkiego, słodkiego światka. Raz za razem bowiem odnoszę się do czasów bardziej i mniej zamierzchłych. Siedzieliśmy już razem w piaskownicy, czytając o produktach Wedla. Dziś natomiast przeniesiemy się w czasy później podstawówki. Podróż jedynie.. 10 lat wstecz? 

Z moją Przyjaciółką znamy się od zawsze. Nie żartuję, nie pamiętamy nawet pierwszego spotkania. Obstawiam, że Mamy nasze kochane po prostu wyrzuciły nas "na ulicę" i z braku laku po prostu musiałyśmy mieć ochotę na wspólne zabawy. Zabawa wydłużyła nam się nieco, gdyż trzymamy się razem do tej pory. Wiecie, wspólne pierwsze alkohole za małolata, pierwsze papierosy, pierwsze całonocne imprezy..

I mój pierwszy 3Bit. Pamiętam, jak moja Przyjaciółka zajadała się nimi każdego dnia, zachwalając je pod niebiosa, wmawiając mi jakie one są cudowne, jakie dobre i wspaniałe. Pewnego razu wracałyśmy ze szkoły. Tak, nie mylicie się, chodziłyśmy do jednej klasy, siedziałyśmy w jednej ławce.. I to całe 9 lat! Zaszłyśmy do sklepu, Ona standardowo wzięła swojego ulubieńca, ja już chciałam prosić o mojego. Ale.. Dałam się jej namówić na tegoż oto zawodnika. Spróbowałam - ok, baton jak baton. Nie porwał mnie, nigdy do niego nie wracałam.

Do czasu! Podczas zimowej sesji miałam masę roboty. Kiedy poczułam się totalnie rozładowana postanowiłam naładować akumulatory! A co najszybciej mogło mnie postawić na nogi w tej podbramkowej sytuacji? Oczywiście że słodycze, cóż by innego! Pałętając się między sklepowymi półkami, natrafiłam na zielonego zmutowańca klasycznego 3Bit'a - wersję orzechową. I dziś Wam nieco o niej opowiem :)

niedziela, 26 kwietnia 2015

Milka, Cake&Choc


Podczas zimowej sesji, w okolicach początku lutego, mój cukier znajdował się na bardzo niskim poziomie. Źle się czułam, nie miałam siły, chęci, motywacji, a co najgorsze czekał mnie egzamin kolejnego dnia (a nawet dwa). Jeden wieczór, noc właściwie, tyle pracy -  a tu klops. Postanowiłam sprawić sobie swego rodzaju bombę cukrową by naładować akumulatorki. Poszłam do sklepu i wybrałam parę produktów. W tym jeden Milki - łaciatą tabliczkę. Wtedy to też przypomniałam sobie jak bardzo  nie lubię produktów fioletowej krowy, za tym jednym wyjątkiem. Jak bardzo one smakują niczym. Nie umknął mi też fakt, iż mój jedyny ulubiony produkt tejże firmy, spadł niesamowicie jeżeli chodzi o jakość. Pierwsi będą ostatnimi, cóż. Zjadłam, bo musiałam i to bez większej przyjemności. Krótka rozprawa o moim związku z Milką.

Ja jak to ja, od jakiegoś czasu mam w zwyczaju kupować nowe produkty, w ogóle nie zachowując przy tym instynktu samozachowawczego. Milka Cake&Choc kusiła mnie jakiś czas, nie z powodu czekolady a ogólnie biszkoptowego sklepowego wypieku. Lubię takie rzeczy po prostu. Stwierdziłam - wezmę, co mnie nie zabije to mnie wzmocni. 

Wyczyściłam głowę, udawałam że charakterystyczne fioletowe opakowanie nie jest Milka i wzięłam się do pracy! Przyjemna ta moja praca! :)

niedziela, 22 marca 2015

Mondelez International, Daim

Daim tu, Daim tam.. Czasem boję się otworzyć lodówkę, z obawy że wyskoczy z niej ten opakowany w jarzeniowoczerwoną folijkę zgrabny, filigranowy baton (czekolada?). A nie, przepraszam, on już z niej wyskakuje! Lody, czekolady, snacki.. Kurcze! Wszędzie to ustrojstwo! Szał totalny. I tylko batona za świecą szukać. Nie no, żartuję. Jest dostępny, widuję go w coraz większej ilości sklepów. Skusiłam się. I nie żałuję!