Sesja mnie wykańcza. Z dnia na dzień mam mniej sił, mniej chęci, humor również kuleje. Każdego ranka uwiadamiam sobie, jak ona bardzo mnie eksploatuje, jak zmieniam się podczas jej trwania. To całe psychiczne zmęczenie bardzo odbija się na mojej głowie. Nie mogę się skupić - permanentnie, o wszystkim zapominam. Wyleciało mi z mojej blond kopuły na przykład, by wziąć do domu zeszyt pełen recenzji. Tym sposobem musiałam iść na zakupy.. I testować. Co ostatnio jest dla mnie trudne.
Przechadzając się pomiędzy kauflandowskimi półkami, szukałam czegoś "wow". Czegoś, czego jeszcze moje oczy nie widziały i czegoś co względnie nie wzbudzi moich chorych wyrzutów sumienia. Połowicznie się to udało.