Miałam napisać coś naprawdę ciekawego w ramach wstępu.. I mam to w głowie. Nijak nie idzie tego przelać na papier. Może kiedyś, kiedy znów moje kubki smakowe umierać będą w tym słodkim szale uda się te myśli nieposkładane złożyć w pare konkretnych zdań. Może wtedy złapie mnie wena. Chociaż, w sumie po tym co mnie spotkało przy jedzeniu tegoż "cuda" chyba podziękuję za tę wenę. Do rzeczy.