Są nowości, są limitki, które wprost pchają mi się w ręce. Są produkty, które pojawiają się raz na jakiś czas, by później znów zniknąć na kilka lat. Są rzeczy, które trzeba zjeść, bo może "to jedyna okazja?". Są słodycze, które po prostu bezpardonowo lądują w moim koszyku.