Środa wieczór. Dzień - kolejny pracowity - minął błyskawicznie. Pobudka, szybkie ogarnięcie, powolne śniadanie, blog, praca, praca, praca, dom, obiad, trening, kolacja dla Brata - nawet dwie, kolacja dla mnie.. I cóż. Czas na wpis. Wstaję już wystarczająco wcześnie, nic z siebie nie wykrzesałabym chyba przed piątą rano. Dlatego zdecydowałam się pisać dzień wcześniej. Nie wiem czy słusznie w sumie, mam totalnie skasowaną głowę.. Ale dam z siebie wszystko!
Patronem tej recenzji, jak i wszystkich innych opisów mleczek od Müller'a jest mój Brat, który zakochał się w tych produktach (?). Młody jest słodkolubny, by nie powiedzieć: "zje wszystko". Jakby nie było.. Namiętnie podkradam mu więc te "dobroci". Dzięki Brat, pozdrawiam :*.