Są takie dni, kiedy to nic ale to zupełnie nic nie idzie po naszej myśli. Mleko się przypala, szklanki z rąk lecą, włosy się nie układają, człowiek chodzi rozzłoszczony i poddenerwowany.. I jeszcze na dodatek kosmetyki się kończą. Apogeum wszystkiego. To się nazywa dzień zero, tragedia w trzech aktach. Cóż.. Co jak co, jednak kosmetyki kupić trzeba. Wszystkie na raz, jak zwykle. Podczas wizyty w Rossmannie zaopatrzyła się, jak to ja oczywiście, w miliard niepotrzebnych rzeczy, w tym także w tą dziś recenzowaną. Na tapecie Corny free - Weiße Schoko, czyli baton zbożowy z białą czekoladą.