Wyobraź sobie sytuację. Stoisz w kolejce do kasy, przed Tobą mnóstwo ludzi z jeszcze większą ilością przedświątecznych zakupów. Sam/sama masz kosz wypełniony po brzegi. Masz świadomość, że przeczekasz bite pół godziny zanim, może jakimś cudem, uda Ci się miłej pani podarować banknoty i po prostu wyjść. Co robisz w tym wolnym czasie? Tupiesz nogą? Nucisz wesołą piosenkę? Popełniasz harakiri tępym widelcem? A może po prostu rozglądasz się: to na lewą to na prawą stronę?
Mnie z tych trudnych chwil uratowało właśnie przeglądanie produktów przy kasie. Nie powiem, żeby było to górnolotne zainteresowanie ale napewno absorbujące. Kiedy tak mój wzrok prześlizgiwał się po kolejnych produktach, które znałam, lubiłam lub nienawidziłam. Wreszcie zatrzymał się (co nie dziwne). Dziś na blogu produkt z przypadku Łużyckie Praliny - Caramel&Crispy.