Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z malinami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z malinami. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 marca 2016

Piątnica, Jogurt typu greckiego z malinami 0% tłuszczu

Nie wiem co w tak piękny, słoneczny, prawdziwie wiosenny, niedzielny poranek mogłabym napisać, naprawdę nie wiem. Chciałabym wykrzesać z siebie choć odrobinę jakichś pozytywnych emocji. Ale chyba nie potrafię. Kurcze, czasem się zastanawiam dlaczego tak właśnie jest. Dlaczego nie potrafię cieszyć się niczym, ba.. Dlaczego to mnie przygnębia jeszcze bardziej? Chyba jestem dziwna. Z większym smutkiem muszę dodać również że chyba długo tu nie zabawię, w kościach mych starych to czuję. Tyle słowem wstępu. I miłego dnia!

Są produkty do których "przekonałam" się ponownie jakiś czas temu i które goszczą w moim stałym, codziennym menu. Nie będę kłamać, nie uległam bum na "#bezlaktozy". Lubię nabiał i nie zamierzam z niego rezygnować, bo ktoś z odległej galaktyki powiedział "nie, kurna - nie możesz tego jeść". Prawda jest taka, że powiedział to tylko i wyłącznie po to, bym każdą zarobioną (przez Mamę) złotówkę dopłacała do bezlaktozowego zamiennika. Proste. Ale tak właśnie robi się ludzi w konia. Za parę lat naukowcy o których piszę właśnie - nie wiem po co - odszczekną to. Ba, zapewne stwierdzą, że nabiał jest bardzo potrzebny. Z resztą. Co ja tu tłumaczę. Chyba wiecie jak to działa. Wiecie?.. Prawda?

Jogurty greckie Piątnicy, cóż. Swego czasu odeszły ode mnie (jak wszyscy i wszystko) po chwilowym powrocie. Jednak wsad owocowy potrafi nieźle wystraszyć. Niebywałe. Jednak z braku laku, z braku pomysłu, sięgnęłam po jeden z nich. Jako że kiedyś tam - z rok temu zapewne - zrecenzowałam mój najprzeulubieńszy jagodowy, tym razem postawiłam na równie czczoną przeze mnie wersję malinową. Także. Jedziemy.

A! Na marginesie, walczę z "namiotem", oświetleniem, telefonem. Także wpisy będą skorelowane z malejącą brzydotą fotek. Zaczynamy od naj.. Najgorszych. Enjoy!