wtorek, 17 marca 2015

Artur, Twins Crunchy Nuts, Peanut Biscuits

Czy kupując jakiś produkt mieliście wrażenie, że to po prostu błąd? Że wydajecie pieniądze zupełnie niepotrzebnie? Mieliście kiedyś tak, że robiąc zakupy wiedzieliście, że to co kupiliście będzie.. No na bank NIE BĘDZIE odpowiadało Waszym gustom? Nie zasmakuje Wam, będzie najgorszą rzeczą w waszych ustach? Nie? To zazdroszczę! Ja zamierzam być małym królikiem doświadczalnym i chciałabym przestrzegać Was przed "zakazanymi" produktami. Oto pierwszy z nich :)





Twins Crunchy Nuts, to jak możemy przeczytać na odwrocie tego nieprzeuroczego opakowania "kruche ciastka przekładane kremem orzechowym w polewie posypane orzechami arachidowymi". W tym dość nieurodziwym, nieciekawym opakowaniu (naprawdę mi się nie podoba, przepraszam) znajdziemy... O to jest hit!




"Kto mi wyjadł ciasteczko, no kto?"


Kontynuuję. We wnętrzu znajdziemy 7 (serio?!) średniej wielkości ciasteczek, na widok których na myśl nasuwa się "niezgodność produktu z rysunkiem na opakowaniu". Na tej nieprzemyślanej folijce, totalnie brzydkiej, widzimy małe cudeńka wypełnione po brzegi kremem, jasnym nadzieniem. Ciasteczka oblepione wręcz kawałeczkami orzechów - całym gronem kawałków fistaszków, których co prawda nie trawię ale to jest fakt nieistotny. W sumie, małe dzieła można rzec. Nawet apetycznie wyglądające. Niestety to tylko opakowanie. Tuż po otworzeniu unosi się dość nieprzyjemny zapach, jakby sztucznego karmelu. Zapach dobrze mi znany i nielubiany (krem karmelowy Lidl). Gdzieś w tym wszystkim można faktycznie poczuć również fistaszka, jednak nie jest to motyw przewodni. Czekolady, kakao, zapachu ciastek w ogóle nie zarejestrujemy. Brzmi nieźle, aż chce się jeść! Muszę przyznać, że zabierałam się do nich jak do jeża. Po pierwsze, miałam wrażenie że ktoś mi już jadł z tego opakowania. Po drugie wrażenia zapachowe i wzrokowe nie były najlepsze. Przemogłam się koniec końców, jak szaleć to szaleć. W sumie powiem szczerze - nie były złe. Tylko i wyłącznie dlatego, że nie miały smaku. Ot, takie ciastka "na katar". Biscuit nie miał smaku, krem nie miał smaku, czekolada nie miała smaku. I tylko moje "ulubione" orzechy arachidowe czuć było fistaszkiem. Rozebrałam toto na czynniki pierwsze. I tak, ciastko było faktycznie kruche. Miało dobrą teksturę ale jak wspomniałam było bezsmakowe. Krem miał okropną, gęsto-tłustą konsystencję. W tym miejscu stwierdziłam - to ma smak! Jakiś chemiczny "nibyorzech"? No i fistaszki.. Ogólnie bardzo nie polecam. Nie spodziewałam się cudów za tę cenę. Jednak spodziewałam się.. Czegokolwiek? 
Ach i proszę zwrócić szczególną uwagę na skład ! :)






Nazwa: Artur, Twins Crunchy Nuts, Peanut Biscuits
Producent: ARTUR Sp. z.o.o
Skład: mąka pszenna, tłuszcz roślinny (palmowy), cukier, orzechy arachidowe (6,5%), syrop glukozowy, masa jajeczna, skrobia kukurydziana, serwatka w proszku (z mleka), mleko odtłuszczone w proszku, emulgator: lecytyny (z soi), substancje spulchnijące E500, E503, barwnik E160a, sól, krem orzechowy (20%): cukier, tłuszcze roślinne (tłuszcz palmowy), oleje roślinne (palmowy, rzepakowy w zmiennych proporcjach), tłuszcz roślinny częściowo utwardzony (palmowy), emulgator E471, aromat, serwatka w proszku (z mleka), mleko odtłuszczone w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, miazga arachidowa (3.5%), miazga z orzecha laskowego (3.5%), czekolada w proszku (zawiera lecytyny (z soi)), emulgator: lecytyny (z soi), aromat, polewa kakaowa (11%): cukier, tłuszcz roślinny (z pestki palmowej) całkowicie utwardzony, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, emulgatory E492, lecytyny (z soi), aromat. Może zawierać: siarczyny
Waga: 160g
Wartość odżywcza (B/W/T)/100g: 6/59/29
Kcal/100g: 529
Gdzie kupić: Stokrotka
Cena: 2.25zł


Ocena: 1/5

27 komentarzy:

  1. próbowałam tych ciastek jednak moja ocena na ich temat może być nieadekwatna bo kupiłam je ,,na wagę", a nie w opakowaniu stąd nie wiem ile w tym uroczym pojemniczku z którego można je było wyciągać plastikową łopatką leżały. spodziewam się jednak, że leżały długo bo były takie jakieś rozmiękłe i wyglądały trochę jakby je czołg przejechał. :D ciastko samo w sobie może jeszcze być ale po rozebraniu na czynniki pierwsze żaden element nie zachwyca, razem jakoś to jeszcze ujdzie ale drugi raz po nie nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje były chrupiące. Jeżeli chodzi o teksturę, jak pisałam - jest nieźle. No niestety szkoda że to nie idzie razem ze smakiem :/ Również NIGDY PRZENIGDY ich nie kupię :)

      Usuń
  2. Dzięki za tę opinię, pewnie ich nie tknę, a dzisiaj mam zamiar się obkupić słodyczami. Trzeba jakoś przetrwać zły czas, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle pysznych rzeczy na rynku że można się bez nich obejść :)

      Usuń
  3. Biorąc pod uwagę ich apetyczny wygląd szkoda, że tak niesmaczne. Nie wiem, bo nie jadłam, ale na pewno już tego nie zrobię. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi również było przykro. Smacznie wyglądają.. A tu niespodzianka :/ Możesz próbować, kto wie.. Może miałam felerną partię ;)

      Usuń
  4. Wyglądają mega sztucznie, nigdy bym ich nie kupiła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na opakowaniu nie wyglądają źle. Natomiast środek zaskakuje.. Negatywnie :)

      Usuń
  5. Ile E :D
    O ja cie nie mogę :D
    Niezjem oj nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same E, do tego tłuszcz palmowy, cukier i emulgatory :) Chce się jeść! :)

      Usuń
  6. Skład rzeczywiście mógłby konkurować z mszalną litanią. Ja bym jednak wyglądu ciastek nie oceniła tak surowo, dla mnie są ok. Zapach i smak, a raczej jego brak, to jż nie wiem, bo nie jadłam, ale nie bałabym się spróbować.

    Widzę nowy szablon i notatkę o Tobie, najs :) Szkoda tylko, że mnie często nie odwiedzasz :smuteczek:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi na słowo, to nie była najpyszniejsza rzecz jaką jadłam ;)

      Staram się jakoś uporządkować bloga, wprowadzić własne porządki.. By było miło i przyjemnie ;) Jak nie odwiedzam? Przecież jestem codziennie :/ Szkoda by było opuszczać tak ciekawe i "lekkie" wpisy jak te Twoje :)

      Usuń
    2. No właśnie wiem, tylko rzuciłam okiem na listę blogów po prawej i mnie nie ma, więc się tak subtelnie upominam :D

      A jak pragniesz ekstremalnych przeżyć konsumpcyjnych, to wykopię z zakamarków pamięci parę mrocznych nazw ciastek albo czekolad i będziesz sobie testować, hehe.

      Usuń
    3. O nie! Zaraz Cię wrzucę! Na pierwsze miejsce ;)

      O tak pragnę, właśnie dlatego kupiłam dziś paczuszkę ciastek z marketu na C (standardowo nie mogłam zapłacić kartą, bo "od 10zł" - będzie skarga). Jak masz jakieś ciekawostki smakowe chętnie, chętnie! :)

      Usuń
    4. Drugie miejsce też dobre... :D Nie no, a tak poważnie, to dzięki :*

      Z najgorszych obrzydlistw ostatnich czasów to woda kokosowa Chi - wzięłam łyk, byłam akurat przed laptopem, po czym musiałam wstać i pobiec to wypluć, bo przysięgam, że myślałam, że zaraz zwymiotuję. W ogóle chyba pierwszy raz w życiu zareagowałam na coś tak drastycznie.

      Co do płacenia kartą "od kwoty x", to czytałam o tym swojego czasu i terminale nie mają ograniczeń, to tylko sklep nakłada na urządzenie swoje fanaberie, bo dopiero od jakiejś kwoty opłaca mu się uruchamiać je (podatek od produktu). Podobno jak się postraszy, żeby dali numer do firmy użyczającej im terminale, to im mina zrzednie. Ja nie wiem, bo jestem za bojaźliwa i nigdy takiego chwytu nie zastosowałam, ale przyznam, że nie raz mnie korciło.

      Usuń
    5. Nie ma za co dziękować ! :) Poważnie bardzo miło się do Ciebie zagląda.. I jeśli ktoś by miał skorzystać z tej przyjemności dzięki mojemu poleceniu, jestem za :)

      Tak tak, o tym płaceniu wiem ;) Może i dobrze się stało bo mam nowe cudo do testowania.. ;)

      Usuń
  7. Uh... nie wyglądają zachęcająco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo niestety nie.. :/ Opakowanie przedstawia je w zupełnie inny sposób. Ba, na nim wyglądają nawet zachęcająco. Niestety.. To tylko opakowanie :)

      Usuń
  8. Nie no w sumie w przeciwieństwie do smaku to wyglądają nawet nawet ;) Ale skoro nie mamy nigdzie takiego sklepu w okolicy to i tak byśmy ich nie kupiły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tyle pysznych rzeczy na rynku, to "cudo" można spokojnie minąć.. Bardzo szerokim łukiem :)

      Usuń
  9. Nie jadam takich ciastczek no nie lubi, ale dobrze wiedzieć aby dla gości nie kupować; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, szkoda by gości było ;) Ja również nie przepadam za kupnymi ciastkami.. Ale blog rządzi się swoimi prawami :)

      Usuń
  10. Szok! Dysonans między obrazkiem na opakowaniu a rzeczywistością jest ogromny. I ten skład, fuuu... Firmie Artur należą się baty za taką ściemę, jeszcze to wrażenie, że ktoś wyżerał ciacha z opakowania... Tragedia. Takie ciastka powinny być zakazane :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie z tymi ciachami to traumatyczne przeżycie. I mimo że mają oni jeszcze jedne ciacha które kuszą.. Na opakowaniu wyglądają nieziemsko.. To aż strach brać :o Skład jest okropny, przyznaję.. Jednak widziałam też gorsze :D

      Usuń
  11. Dobry wieczór, mała uwaga: orzechy arachidowe i fistaszki to jedno i to samo. Dwie nazwy jednego orzech.

    OdpowiedzUsuń