czwartek, 9 lipca 2015

Tago, Mini Rolls Cocoa

Zaczynam! Zaczynam coś totalnie nowego. Coś zupełnie innego. Zaczynam żyć! Ekscytacja na wysokim poziomie. Tak w skrócie, bo wiele ale to wiele teraz się dzieje.. I dziać będzie. Czyż to nie jest cudowne? :)

Po tych pełnych entuzjazmu zdaniach, przechodzę zgrabnie do recenzji. Recenzji nie byle jakiej, bo produktu nad którym krążyłam niczym sęp nad padliną. W sumie dlaczego to robiłam? Nie widzę sensu.. Kobiety.. Nie przedłużając, bo dzień ten jest zbyt piękny, ja sama już przebieram nogami na samą myśl o.. O tym wszystkim - zaczynam, a Wy razem ze mną - Tago, Mini Rolls Cocoa.







Po krótszej kontemplacji doszłam do wniosku, że znam powód zakupu tych ciastek, mini ciast, biszkoptów.. Czy.. Wszystko jedno. Ja po prostu lubię takie twory. Miękkie, wilgotne, przekładane kremem. Z resztą, wielu znajdzie się koneserów tego typu produktów- nie jestem więc w tym zamiłowaniu totalnie osamotniona. Poza tym, kakao.. Poza tym maliny. Czy to nie jest dobre połączenie?

Muszę przyznać, że szybko stwierdziłam, iż opakowanie nie wpisywało i nie wpisuje się w dalszym ciągu w mój względny kanon piękna. Pstra kolorystyka, wielkie logo producenta, właściwie nawet dwa (Co autor miał na myśli?)..  Jakoś to ze sobą nie współgra, nie łączy się w przyjemną dla oka całość. W momencie, w którym wzięłam do rąk opakowanie.. Kiedy przyjrzałam się dokładniej temu co mnie czeka. Ja straciłam nagle całą werwę, cały apetyt, chęć na spróbowanie Tago'sów "prysła jak bańka mydlana". Jakieś takie smutne, ochlapnięte cosie. Ech. Czasem sama nie rozumiem swoich wyborów.






Otworzyłam.. I niesamowicie się zaskoczyłam. Oczami wyobraźni widziałam ułożone jeden za drugim paluchy, niczym amerykańskie Oreo w amerykańskiej paczce. Co dostałam? 6 pojedynczo pakowanych (osadzonych?) prostokątnych rulonów. Ciekawe, zaprawdę. Moja przygaszona ekscytacja odżyła, w jakimś tam większym.. Nie, mniejszym jednak stopniu.

Kiedy minął pierwszy szok powąchałam bandę "ciastków". Zapach był zdecydowanie malinowy - przecierowomalinowy, dżemowomalinowy. Może nieco nalewkowomalinowy, czyli, deko dosłownie, alkoholowy. Różowy owoc grał pierwsze skrzypce. Gdzieś w tle wyczuwalne było. Ha, no właśnie co? Dziwna, trochę chemiczna, trochę odstraszająca nuta. Przez tę woń mini ciasta wydawały się po prostu śmierdzieć, dobra, brzydko pachnieć. 






Wyjęłam pierwszy rulonik. Konsternacja. Na Boga, biszkopty miały być kakaowe, ciemne - pyszne! "Producencie, obiecałeś mi to!". A ja dostałam jakąś pomarańczową watę. To nie-spra-wie-dli-we. Przyjrzałam się przekrojowi. Tu kolejny zawód. Wedle rysunku na opakowaniu, powinnam dostać zawijasa przepełnionego wręcz, owszem kremem, ale i malinowym wsadem. A tu? Cóż. Coś tam się gdzieś różowi. Dobre i to.. 

Udałam, że nic nie widziałam. Wzięłam się za test. Zaczęłam od warstwy wierzchniej, kakaowego biszkopcika. Smak niczym z najstraszniejszego horroru - to coś (bo już biszkoptem tego nie nazwę) było najbardziej sztuczną, najbardziej plastikową rzeczą jaką miałam w ustach. Typowo kupne ciasto, bez żadnego konkretnego smaku. Przemiękkie i napowietrzone. Nieco przy tym gumowate. To nie koniec. Krem szedł łeb w łeb. Tłustawy, niby słodki, niby mdły.. O bardzo ale to bardzo lekkiej konsystencji. Oczywiście nie posiadał on smaku. Po prostu był. Jedyną rzeczą naprawdę zjadliwą był wkład malinowy - słodki i kwaśny, taki totalny balans. Jednak, no kurcze. Proszę Was, jeśli miałabym ochotę na dżem z tych maleńkich owoców, to po prostu bym sobie go kupiła.

Zawód, zawód totalny.






Nazwa: Tago, Mini Rolls Cocoa
Producent: TAGO P.P.C Tadeusz Gołębiewski
Skład: nadzienie malinowe 20% [cukier, przecier jabłkowy, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, błonnik roślinny (bambus), substancja żelująca: pektyny, koncentrat czarnej marchwi, barwnik: koszenila, aromat: malinowy, substancja konserwująca: sorbinian potasu), tłuszcz palmowy, mąka pszenna, masa jajowa, cukier, skrobia ziemniaczana, margaryna [oleje roślinne (rzepakowy, słonecznikowy, palmowy), woda, emulgatory: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, substancja konserwująca: sorbinian potasu, regulator kwasowości: kwas cytrynowy, aromat, barwnik: karoteny], substancje utrzymujące wilgoć: sorbitole, glicerol, masło, emulgatory, estry kwasów tłuszczowych i poliglicerolu, substancje spulchniające: węglany sodu, difosforany: olej rzepakowy, odtłuszczone mleko w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu (0.4%), ekstrakt słodowy (jęczmienny), barwnik: karmel amoniakalny, serwatka w proszku (z mleka), sól, substancja konserwująca, regulator kwasowości: kwas cytrynowy. Zawiera gluten (pszenicę), jaja, soję, mleko. Może zawierać orzeszki arachidowe, orzechy laskowe i ziarna sezamu.*
Waga: 150g
Wartość odżywcza (B/W/T)/100g: 3/52/28
Kcal/100g: 475
Gdzie kupić: Żabka
Cena: 2.29zł

*ucięło mi parę składników :/



Ocena: 0.5/5

42 komentarze:

  1. 0,5? niezła jesteś :D A tak poza tym kochana! Gratuluję rozpoczęcia życia pełną parą! niezmiernie mnie to cieszy :* Niemalże jak twoje wesele :D Co do tago, jadłam sporo produktów z ich firmy, i tych dla dzieci, ale w tym produkcie dali ciała jak widzę :/ Szkoda, bo niektóre rzeczy mają naprawdę smaczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym dawać więcej byście nie sięgali;) A co do innych produktów.. Chyba faktycznie coś dobrego było :)
      Dziękuję :* Ale kciuki dalej trzymaj!

      Usuń
    2. będę będę, nawet się pomodlę :D bo kciuki drętwieją i nic nie dają ^^

      Uch... to dobrze, dajmy szansę tago :D

      Usuń
  2. Uh, aż mi się niedobrze zrobiło :P!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety też się kiedyś na nie skusiłam, wersja z jasnym biszkoptem jest minimalnie lepsza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają smakowicie, szkoda że w smaku niedobre :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuszą, kuszą.. Niestety tylko wyglądem :/

      Usuń
  5. Nie lubię wszelkich rolad, a to jednoznacznie mi się z czymś takim kojarzy... znaczy... chyba można to nazwać roladą mini? Obrzydlistwo! Dałaś radę zjeść chociaż jeden w całości, czy wyrzuciłaś / oddałaś komuś? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu to mini rolls. ;)
      Zjadłam pół. Resztę zjadł mój Brat - on zjada wszystko ;)

      Usuń
  6. Wygląda fajnie, szkoda że taki zawód (a w efekcie tak niska ocena). :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, wygląd jest interesujący. Ale jak to się mówi - nie oceniaj książki po okładce ;)

      Usuń
  7. Nie lubię za bardzo takich produktów ale wygląda całkiem miło dla oka, naprawdę... :< Szkoda, wielka szkoda bo myślałam, że się przekonam do takich produktów, a tu klops!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, jednak nie tym razem Sis ! :) Znajdziemy coś lepszego, obiecuję :)

      Usuń
    2. Życzę Ci tego kochana zwłaszcza, że Tobie często niestety przytrafiają się takie zwyklaki, a zasługujesz na coś pysznego! :* Trzymam kciuki i czekam zatem na recenzje czegoś wspaniałego! :-)

      Usuń
  8. Uwielbiam biszkoptowo-kremowe ustrojstwa, dobrze, że na to się jednak nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale ostra ocena, ale dobrze! ;) Lepiej samemu sobie takiego rolsa upiec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co się bawić w podchody ;) I masz rację - lepiej zrobić coś samemu :)

      Usuń
  10. Ja tam bym chętnie spróbowała, fajnie wygląda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj - jednak żeby nie było - ostrzegałam ;))

      Usuń
  11. Haha skład normalnie mówi "zjesz mnie a będziesz świecić w nocy" xD
    Nigdy tych ruloników nie widziałyśmy ale też nigdy się za nimi nie rozglądałyśmy. Nie lubimy wszelkich kupnych biszkoptów, właśnie za tą ogromną sztuczność :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak, kiedy go przepisywałam.. Słabo mi sie robiło :/
      Nie rozglądajcie się! Poza tym.. Pieczecie takie cuda.. Na co Wam byłby taki shit ;)

      Usuń
  12. Ojej,na prawdę szkoda że ruloniki okazały się aż takie niedobre:( Bo na początku już miałam lecieć do polskiego sklepu i je kupić:D Ah ta moja nieodwzajemniona miłość do wszelkiego rodzaju biszkoptów,a już szczególnie tych mini typu Petitki Lubisie,przeznaczonych dla dzieci:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kocham Lubisiaki.. Stąd to moje zainteresowanie tym produktem. Co jak co - lipa wyszła niesamowita :)

      Usuń
  13. Heh, no i potem jest problem, co zrobić z całą resztą opakowania. Oddać? Ale kogo tak bardzo nie lubię żeby coś takiego zrobić? Wywalić? Chyba najlepiej, bo po co komu po niedobrych ciastkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Brat zjadł, taki nasz domowy chodzący śmietnik ;)

      Usuń
  14. Mam szczery uraz do kupnych biszkoptów. W sklepach dostępne są takie gotowe biszkoptowe blaty. Mojej kolezanki babcia zawsze jak przychodzilam wciskala mi ciasto na takim biszkopcie z GALARETKA ktorej tez nienawidze, ale udało mi się zjeść jeszcze gorszy biszkopt który robil za "spód" w jakims kupnym serniku. Na szczęście juz nikt nie wciska mi takich bubli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja już też podziękuję ;)
      Zepsuć sernik marnym biszkoptem - ech... :/

      Usuń
  15. Kurczę, to może jednak też bym źle odebrała. Trochę mi przykro, w końcu to Tago, ale co zrobić, skoro niedobre? Sama ostatnio skusiłam się na zachwalany produkt, który okazał się tanią roladą za 50 gr, fuj. Ale o tym będzie recenzja, więc nie uprzedzam faktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, brałam je z czystą głową i sercem - znam tę firmę od lepszej strony. I byłam równie zaszokowana tą słabą jakością :/
      Czekam więc na recenzję.. I współczuję jedzenia takiego "cuda" :/

      Usuń
  16. Wow, ale ostra ocena. :D
    Ale co się dziwić- z domowym biszkoptem nie można porównywać tych kupnych, słodkich, chemicznych gąbek..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma zmiłuj! :) Jak coś jest niedobre.. Nie będę tego zachwalać - amen :)
      Oj masz racje, domowy biszkopt to wyższa liga :)

      Usuń
  17. kupię, jak tylko spotkam! A później pochłonę w pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pamiętam moje pierwsze "zakupy" z firmy TAGO. Ustawiały się niebotyczne kolejki. Wyroby były tanie, ale co najważniejsze - przepyszne. Ludzie kupowali "na kilogramy i kartony". Szkoda, że teraz poszło raczej na ilość i mija się z jakością. Taka firma powinna dbać o każdy szczegół.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddam się i.. Spróbuję czegoś innego.. By po raz kolejny przekonać się że to jednorazowy niewypał, skok w bok :)

      Usuń
  19. Oh, jak ja nie lubię takich tworów... Nie dziwię się, że Ci nie smakowalo ;)

    Oby tak dalej! Obyś żyła pełnią życia, radośnie - bo warto!

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak to możliwe, że nie skomentowałam tej recenzji?! Nie wiem...
    To jest tak okropne g..... badziewie, że trauma pozostanie na długo! :(

    OdpowiedzUsuń