niedziela, 5 lipca 2015

E. Wedel, Ptasie Mleczko waniliowe

Jest masa produktów, do których wraca się i wraca ponownie.. Przy każdej możliwej sposobności. Dla mnie, jednym z takich swego rodzaju "klasyków gatunku", należy i należeć będzie zawsze Ptasie Mleczko. Pomyślicie - "Wariatka szaona, serio to sobie kupujesz? Wydajesz "dyszkę" by nasycić - a nawet przesycić - się słodkim smakiem tegoż tworu?" O nie, nie, nie. Co to - to nie. Już tłumaczę się z mych win. Przez "każdą możliwą sposobność" miałam raczej na myśli wszelkie, tu zacznę tę listę (którą i tak ukróciłam, traktując nieco po macoszemu) okazje: urodziny, imieniny, Boże Narodzenie, Wielkanoc, dzień dziecka, dzień ojca, dzień matki, rocznica spotykania się z drugą połową, rocznica zaręczyn, rocznica ślubu, chrzciny, komunie, bierzmowanie, dzień nauczyciela, rozpoczęcie roku szkolnego, zakończenie roku szkolnego, na przeprosiny, w ramach podziękowań, pożegnań, z okazji pierwszej soboty tygodnia... etc. To taki, obok paru innych produktów spożywczych, "prezent numer jeden" - zawsze i wszędzie wypada go dać. Ot sprawdzony - zazwyczaj lubiany. Tę paczkę dostałam akurat ja - na swoje 22. urodziny. Zadowolona? Z jednej strony tak. Nie byłabym sobą, gdybym nie rozbroiła jej na części pierwsze, by zrobić recenzję, a później cudowny (?! ta) wpis. Tak więc niedzielę zaczynamy od paru zdań na temat podstawowej wersji smakowej Ptasiego Mleczka od Wedla.









Cóż mogę powiedzieć o opakowaniu? Wydawało mi się, jak również wydaje mi się do tej pory, że było dość ładnie skomponowane. Niby proste, bo zwykłe czerwone, a przyciągające wzrok, skupiające na sobie całą uwagę. Myślę, że ciężko przejść obok tego tworu obojętnie. Zwłaszcza, że Ptasie Mleczka chodzą parami, a raczej całymi stadami - zajmują sporą część półek w dziale słodyczy każdego sklepu. Całość pudełeczka usiana jest delikatniejszymi kremowymi akcentami. Grafik dość sprytnie wkomponował logo producenta, nie zaburzając przy tym proporcji i takiej pewnej umownej harmonii designu. W centrum widnieje obrazek, wodzący na pokuszenie nie powiem - taka niepisana obietnica. Przedpremiera tego, co czeka na nas w środku. Zachęcające? Owszem!






Szczerze powiedziawszy, tak na marginesie oczywiście, ciężko mi się opisuje produkt, który znam jak własną kieszeń. Cóż - wyzwanie goni wyzwanie!

Wyjęłam kwadratowe, sporych gabarytów opakowanie z folii ochronnej. Uchyliłam wieko. Ciężko powiedzieć bym się zadziwiła. Co ujrzałam? Przykrytą folią tacę, wypełnioną armią 18 kostek-pianek pokrytych czekoladą. Widok przynajmniej przyprawiający o szybsze bicie serca. Tyleż łakoci! W tym miejscu również, po głębszej kontemplacji, uświadomiłam sobie, że kiedyś Ptasie Mleczko pakowane było w nieco inny sposób - warstwy poprzykrywane były - dla mnie zagadkowym, bo rozwarstwiającym się - kawałkiem papieru (z logo marki, żeby nie było). Jednak w celach (jak wyczytamy na wieku) zachowania smaku pokuszono się o nieco plastiku i to nie byle jakiego - a "złotem" zdobionego. 







Jak już napomknęłam, jedna taca przepełniona mlecznym rajem to nic, to pikuś. Tac tych jest bowiem, dwie. Suma summarum wedlowskie Ptasie Mleczko to 36 czekoladowych bloczków kryjących w sobie biały puch.

Wzięłam w ręce jedną z nich, "Ciężka" - pomyślałam. Otworzyłam powoli i delikatnie, tak by nie wyrzucić wszystkiego na podłogę (co raz mi się przydarzyło, gapa ze mnie!). Kiedy tylko miedzy złotą tacą, a pozłacaną folią zrobiło się nieco miejsca, kiedy to zrobiła się mała szparka, od razu poczułam czekoladowy aromat. Im większa stawała się wolna przestrzeń, tym bardziej intensywny bukiet czekoladowy mącił w mojej głowie. Głęboki, a przede wszystkim słodki i ciężki zapach - jeden z tych, wzmagających słodyczowy głód. 







Chaos w tym dzisiejszym wpisie (żeby nie napisać jak zwykle)! Ale w takim niepozornym kartonie tyle się dzieje.. Moja blond głowa nie jest w stanie tego objąć rozumem!

Wyjęłam pojedynczą sztukę - mały, równiutki, dopracowany bloczek pokryty czekoladą (chyba deserową, niee.. na bank deserową) w kolorze bardzo ciemnego, prawie czarnego brązu. Zaczęłam zabawę, podjęłam się przekrojenia. Czekoladowa polewa pękła z trzaskiem pod naporem noża. Moim oczom ukazało się miękkie - niczym moje własne - serce, sedno produktu, biała niczym śnieg piana. Całość wyglądała naprawdę elegancko i gustownie. Zarazem bardzo ale to bardzo apetycznie.

Co człowiek, to sposób jedzenia Ptasiego Mleczka. Ja jestem z tych, zgryzających najpierw łatwo odchodzącą od całości czekoladę, a później konsumujących lepki środek. Zgodnie z moim obyczajem, przechwyciłam do ust wierzchnią pokrywę, czapę Ptasiego Mleczka. Czekolada była zadziwiająco słodka, mimo iż kolor zapowiadał.. Gorycz totalną. Gorycz ta, założona przeze mnie, była natomiast postawiona na bardzo niskim poziomie. W sumie, to nawet nie był smak gorzki. Muszę przyznać, że nie była to najbardziej intensywnie smakująca rzecz jaką kiedykolwiek miałam w ustach, jednak jakiś tam posmak kakao w sobie zawierała. Polewa dość szybko rozpływała się w buzi, znikała z niej wręcz z prędkością światła. Kiedy już zgryzłam całą hebanowego koloru skorupę, przeszłam do najlepszego - puchatego środka. Pierwsze co poczułam, to "słodki policzek" w twarz. Pianka okazała się być diabelsko cukrowa. Kiedy przeszedł mi pierwszy szok spowodowany nadmiarem białych kryształków poczułam kolejne nuty - obiecaną wanilię przełamaną smakiem śmietanki. Całość miała w sobie coś z kremowości, smakowej oczywiście. Co do konsystencji. Ptasie Mleczko to produkt dość lekki, jednak nie ma tu mowy o żadnej puchatości. Pianka jest zbita, jednak równocześnie idealnie napowietrzona. Generalnie gładka, nieco żelowa.. Czułam gdzieniegdzie drobinki chrzęszczącego pod zębami cukru. Wzięłam kolejną piankę. Odruchowo zaczęłam zgryzać czekoladę (nawyk, nawyk - nie ma się co czarować). Wzięłam więc jeszcze jedną, ugryzłam. Kurcze to naprawdę było dziwne, takie nie moje. Smak? Opisałam Wam wszystkie nuteczki, wszystkie jakie wyczułam w dwóch elementach składowych. Ptasie Mleczko to idealnie wyważona kompilacja, w której tak naprawdę nic nie gra pierwszych skrzypiec. Ani czekolada, ani pianka. Całość.. Jest kakaowogorzkosłodka, a zarazem waniliowośmietankowokremowa. I cukrowa, bardzo słodka - aż lepka w smaku! Może nieco zamulająca? Sama konsystencja jest perfekcyjna. Chrupiąca polewa, aksamitny, lekki środek.. Chce się to jeść i jeść!






Nazwa: E. Wedel, Ptasie Mleczko waniliowe
Producent: LOTTE Wedel sp. z o.o. 
Skład: czekolada deserowa 28% (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, tłuszcz mleczny, emulgatory: lecytyna sojowa i E476, aromat), cukier, syrop glukozowy, masło, mleko zagęszczone słodzone, roztwór cukru inwertowanego, białko jaja w proszku, substancja żelująca (agar), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), substancja konserwująca (E202), aromat, naturalny aromat waniliowy. Czekolada deserowa: masa kakaowa minimum 47%. Zawiera mleko, jaja, soję, może zawierać orzechy arachidowe, orzechy, zboża.
Waga: 380g
Wartość odżywcza (B/W/T)/100g: 3/58/22
Kcal/100g: 440
Gdzie kupić: Tesco (przykład)
Cena: 10.99zł




Ocena: 4/5

49 komentarzy:

  1. Zjadłam jeden kawałeczek i miałam przez kolejne dni obrzydzenie do wszystkiego, co słodkie. Odebrałam je jako chemiczno-słodki zlepek - zdecydowanie nie dla mnie. Chociaż nigdy nie byłam fanką ptasiego mleka, a jak wygrałam w konkursie, to spróbować musiałam. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jedno z lepszych mleczek, jedno tylko może się z nim równać - lub może przewyższa je smakiem ciut :)
      Boże.. Ja też zawsze chciałam coś wygrać.. Ale z moim szczęściem to o chryste. Nigdy :)

      Usuń
  2. dla mnie bez bicia to nie są zmarnowane pieniądze, ale fakt faktem... każdy chyba odstał je chociaż raz w życiu od kogoś na jakąś okazję ;) Ostatnio jadłam kokosowe i mam zdjęcia i notatki, ale jakoś na razie cały czas odsuwam je na bok na koszt jakiś innych produktów ;) Cieszę się, że je tam pomimo podpisu Wedel wysoko oceniłaś ;) Miły jest taki powrót do smaków dziecięcych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, prezent numer 1. Obok Merci i czekoladek Mieszko :)
      Kokosowe? To musiało być super. A przynajmniej tak zakładam :) Ja swoją recenzję robiłam w kwietniu. Ale powoli kończy mi się zapas gotowców.. A próbować.. Jakoś nie mogę. Więc wykorzystuję wszystko co mam!

      Wedel oceniam zazwyczaj dobrze, dla mnie to naprawdę dobra, ogólnodostępna czekolada. Taka, ot taka. Do pochrupania :) Nie rzuca czaru i uroku ale jest zjadliwa :)

      Usuń
    2. Faktycznie! W kwestii prezentów to zawsze jest albo ptasie mleczko albo Merci albo czekolada Nussbeiser... Jakbym dostała którekolwiek z tych to bym się załamała. :D No dobra, w Merci poza marcepanem i truflą, których nie lubię i mleczną, która jest zbyt nudna resztę bym zjadła aczkolwiek i tak bez większego szału (oprócz nugatowej i pralinowej, bo te gdyby stanowiły całe pudełko to bym zjadła do ostatniego batonika, no i kawowa też pyszna, nie mogę o niej zapomnieć). :D

      Usuń
    3. O o tej czekoladzie zapomniałam ! :D
      Merci o których wspominasz jako o ulubionych - to i moi prywatni ulubieńcy :) Co do trufli i mlecznej - lubię. W ogóle bardzo lubię pełne czekolady! :) A marcepan.. No.. Jakby.. Fu. Ale podejdę do niego po raz kolejny. Może wreszcie mi posmakuje ;)

      Usuń
    4. A ja marcepan lubię! na przekór wszystkim , kiedyś nie lubiłam a teraz przepadam! Hahaha :D Jak byś miała dostała takie słodkości to podaruj mi Vela bo szkoda by się zmarnowały, a ja przepadam za słodyczami i niczym nie pogardzę tym bardziej, że merci to nie codzienny prezent, a czekoladę orzechową koooocham! mam z gorzką czekoladą i czeka na spróbowanie ;)

      Zapas gotowców? Co masz na myśli? ;) A próbować nie możesz dlaczego? ^^

      ja lubię dostawać jeszcze raffaelo i toffifi! :D kocham wręcz <3

      Usuń
    5. To ja Wam moje kochane dziewczyny chętnie sprezentuje jak dostanę Merci. :D :* Jednak Rafaello nie oddam, nie ma szans! :D

      Usuń
    6. Szpilka - nie mogę.. Aktualnie od wczoraj moja głowa znów odmówiła posłuszeństwa. Nieco źle się dzieje. Ale uśmiech na buzię i do przodu :)

      Usuń
    7. Lubię Merci, ale w pierwszej kolejności wyjadam te z mleczną czekoladą, a resztę zostawiam na później, ewentualnie kogoś poczęstuje, bo za deserowymi czekoladami nie przepadam :P. A marcepan mogłabym wcinać tonami, zresztą trufle też.

      Usuń
    8. Truflę to i ja.. A z marcepanem, jak pisałam.. Muszę spotkać się jeszcze raz. Stanąć twarzą w twarz :)

      Usuń
    9. Nie daj sie słodkie! Nie warto, nie chcesz rujnować sb życia uwierz mi, potem tego nie cofniesz musisz być slina! Wierzę w Cb :)

      Mrs.Rose- dawaj jedną tonę marcepanu i trufli dla mnie bo ja również przepadam ^^

      Vela- niczym nie pogardzę muahahaha :D

      Usuń
    10. Staram się - dziękuję :*

      Usuń
    11. podziękuj sobie, najważniejsze to być uczciwym z samym sobą :* Każdego możesz oszukać, ale nie sb ;)

      Usuń
  3. Jadłam to tak dawno temu, że nie pamiętam nawet jak to smakuję, serio! :D Myślę, że ostatnio pewnie jakoś na święta bożonarodzeniowe ale które? Trzy lata temu, cztery może nawet pięć? :D Nie przepadam. Nawet właściwie nie wiem dlaczego, bo waniliowo-mleczne smaki bardzo lubię przecież. Może winą jest konsystencja? Takie piankowe cuda to u mnie nie bardzo... z kolei ciężkie cukierki i twarde a'la Michałki też haha. Ja to jestem wybredne dziewcze... :D Czekolady Wedla samej w sobie nie lubię wiec jak już to chociaż te są uważane za top top ptasiego mleczka to już chętniej bym sięgnęła po Milkę, która pewnie by mnie zasłodziła do granic możliwości. :D Mój tata jest fanem tego rodzaju słodkości i u mnie w domu to pudełeczko było zawsze bardzo często na stole więc może mu następnym razem podkradnę jednen bloczek dla spróbowania, bo ciekawa jestem strasznie czy i teraz byłabym na ,,nie" czy może jednak dojrzałam już do tego smaku? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja to zawsze przechwycę kilka kostek. :)
      Możliwe, konsystencja nie każdemu przypadnie do gustu. Jest - nieco dziwaczna. :) Chociaż mnie zauroczyła :)

      A co do podniebienia.. Ja to mam jakieś, ja nie wiem.. Może to przez te długie i permanentne posty od słodyczy? Dlatego wszystko chłonę jak gąbka?:)

      Usuń
    2. Dobre rzeczy to nie sposób aby ich nie chłonąć! :D Sama mam tak z moimi ulubieńcami. :-)
      Jak będę miała w zasięgu to Ci gołębiem wyślę parę tych bloczków. :*

      Usuń
    3. Thanks Sis! <3 Jesteś najlepsza! :)

      Usuń
  4. Wow, jestem w szoku. Dla mnie to ptasie mleczko jest na MAX. 2 punkty :P Fuj! :D Dobre jest z Lidla, serio, bo ostatnio miałam okazje jeść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam, dla mnie jest o pół oczka wyżej - i to tylko jeden smak ;)

      Usuń
    2. Czekolada!! :) Kiedyś wpadnę tu z recenzjami tych produktów. Ale najpierw - walka z głową :)

      Usuń
  5. Jak ptasie mleczko, to tylko klasyczne. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pyszne :) Spróbuj takiego z lidla, również jest naprawdę dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam to lidlowskie mleczko! Jeden ze smaków jest lepszy niż ta wyżej prezentowana pianka ;)

      Usuń
  7. Kiedyś je kochałam, ale po wersji paluszkowej nabrałam do nich obrzydzenia. To nie to, to nie ten smak. Aczkolwiek dopuszczam możliwość, że to wina formy i normalne Ptasie mleczko nadal jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersji paluchów, na szczęście nie jadłam - wolałabym by to cudo mi nie zbrzydło aż nadto :)

      Usuń
  8. Ptasie mleczko - klasyka ;) Sama z siebie co prawda nie kupuję, ale jak już dostanę, to nigdy na zmarnowanie nie idzie :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak jest, mam zupełnie podobnie! :)

      Usuń
  9. Hi hi u nas też zawsze, przy każdej okazji daje się każdemu ptasie mleczko :D
    To ptasie mleczko towarzyszyło mi od dziecka, ale najlepsze jakie jadłam to było jednak ptasie mleczko z Milki, chyba żadne inne go nie pobije :). Smakują mi też niektóre ptasie mleczka firmy Magnetic, dostępne w Biedronce, ale temu z Milki nie dorównują :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam ! Ptasie Mleczko to prezent prezentów, zawsze się sprawdza :)
      Jeżeli chodzi o Ptasie Mleczko, a raczej Alpejskie Mleczko Milki.. To kocham je za konsystencję, nieco bardziej delikatną.. Ale słodycz jest.. Nie do opisania. Chociaż to może takie bardziej dietetyczne? Mniej się zje ? :)

      Polecam Ci czekoladowe Magnackie Mleczko z Lidla. Rozpłyniesz się. Może zanim kupisz zrobię recenzję ?

      Usuń
    2. Rzadko bywam w Lidlu, ale jak tam będę to chętnie wsadzę do koszyka na próbę :)

      Usuń
    3. Yeeey ! :) Nie pożałujesz :)

      Usuń
  10. Za dzieciaka wokół tego Ptasiego Mleczka krążyła wręcz legenda, to było dla mnie uosobienie rozkoszy podniebienia. I tak, potrafiłam zjeść 3/4 opakowania naraz :P. I tak czy siak, zawsze wolałam mleczko z Otmuchowa i to ono jest esencją smaku dzieciństwa. Te od Wedla dziś jest dla mnie aż przedelikacone. Coś niesamowitego - nie ma tu w składzie margaryny, szok! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam te bóle, ja do tej pory mogę zjeść.. I całe ;)
      Mleczka o którym wspominasz, nie miałam niestety okazji spróbować :/

      Powiem Ci, że nie znam się na składach.. Ale widziałam już gorsze przypadki :)

      Usuń
  11. Ale pojechałaś z długością wpisu! Przez wielkość zdjęć całość trochę przeraża. Przeraża jeszcze bardziej, gdy przychodzi czytać o smacznym mleczku Wedla, które dla czytelnika jest obleśne. Serio. Milkę jeszcze zniosę, choć ptasie nie jest moim ulubionym rodzajem słodyczy, ale Wedel? Ostatnia próba skończyła się wywaleniem jednego paluszka do śmieci, tylko nie pamiętam którego, bo kupiłam i te, i śmietankowe (w małej formie). W przyszłym roku skatuję się nimi jeszcze raz, OSTATNI, w ramach recenzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długość wpisu zależy raczej od produktu. A tu miałam o czym wpisać. O zmianie "designu" myślę ale póki co mam nieco ważniejszych spraw na głowie :)

      Co do Ptasiego Mleczka samego w sobie, czoko o wersji paluszkowej również pisała z przekąsem. Także to może wina formatu? Nie uważam by trzeba je było gdziekolwiek wyrzucać. Poza tym.. Nie wyrzuca się jedzenia :) Recenzję lepiej spisz na wielkim pudle, może ktoś dostanie z rodziny, ze znajomych.. Może wtedy będzie lepiej.

      Usuń
  12. Chyba nie ma osoby, która by Ptasiego Mleczka nigdy nie próbowała :D To jeszcze jesteśmy w stanie zjeść więcej niż jedno ale te od Milki? To jest dopiero cukier w cukrze :P
    Ale jakby tak pomyśleć to w dzieciństwie naprawdę lubiło się te kosteczki (szczególnie podgrzewać w mikrofali), jednak teraz już takiego szału nie robią. Wolimy konkretne czekoladki Merci :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy polak jadł Ptasie Mleczko :D Klasyka gatunku ;) Alpejskie - Milkowe, jak już gdzieś wyżej pisałam.. Kocham za konsystencję. Ale smak. Przemilczę. :)
      Ptasie z mikrofali? God, tyle mnie minęło!! :)

      Merci.. To już wyższa półka prezentowa :D

      Usuń
    2. Z mikrofali to już trzeba mieć precyzję :D Wkładasz je tylko na chwilkę do momentu aż urośnie i się napuszy ale jeżeli przytrzymasz kilka sekund za długo to się skrystalizuje jak cukier xD Tu potrzeba praktyki, także masz zadanie domowe :D

      Usuń
  13. Ja za Wedlowskim ptasim mleczkiem jakoś nie przepadam, dla mnie najlepsze jest to z Lidla :) Ale moja córcia je uwielbia, mąż także :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardziej lubię to z Lidla, jest dla mnie masterem masterów. Nie ma nic lepszego :)
      Może kiedyś zrecenzuję.. Kto wie ;)

      Usuń
  14. chyba kazda kobieta obiera ptasie mleczko podobnie tez jest z delicjami :D co do folii to jest masakryczna. U mnie w rodzinie zawsze ptasie stało na barku i kazdy po cichaczu brał jedno z dolnej warstwy dla zasady nie z górnej zeby sie wydawalo ze ciagle jest cale opakowanie XD jednak teraz ta folia szeleści i jak mama podbiera ptasie mleczko z opakowania taty to pewnie nawet sasiedzi słyszą :D tak jak wspomnialam o tacie to dopowiem ze jest wielkim fanem ptasiego mleczka ale je tylko dwa smaki a szkoda bo nawet nie mam ochoty sprobowac bo smak jest dla mnie taki oczywisty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z delicjami mam odwrotnie, chciałabym napisać "wpier..." ale nie wypada - więc napiszę szamię w całości :) Ach! Pamiętam! Ja też tak podbierałam! I głupiutka wierzyłam, że nikt nie wie że to ja :) Wróciło pare wspomnień i to dzięki Tobie ! Dziękuję :)

      A co do Taty, zawsze możesz mu sprezentować pudełeczko - nawet bez okazji! O ile się nie mylę wyszła teraz seria frappe. A nóż widelec Ojczulek się przekona i zacznie szaleć ze smakami ? :)

      Usuń
  15. Pamiętam jak je dostałam od wujka - jedno z lepszych 'mleczek'. W każdym razie mocno słodkie przez co za wiele się zjeść nie da ale aromat ma przyjemny.
    Nie spamuj u mnie, wystarczy że komentujesz logując się na konto.
    Widocznie trudno przeczytać 2 linijki tekstu na dole bloga...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem. Jest pyszne.

      A co do reszty, zostawiłam względnie z czystej sympatii, bo temat - słodyczowy - ten sam. Jednak jeśli sobie tego nie życzysz - proszę komentarza nie ma. I już żadnego raczej nie będzie. Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Przepraszam czy mogłabym Cię prosić o przysługę? ;) Wyłączyłam funkcję google komentarze i usunęło mi m.in. twój komentarz, a każdy jest dla mnie bardzo cenny, skopiowałbyś go i dodał na nowo: Przyznam, że kiedy widuję je w sklepie, cieeeknie mi ślinka! :) Opakowanie jest tak prosto-ładne, że wymiękam. Myślę, że to moje smaki. I zapewne mimo wszystko, kiedyś się skuszę :) " Proszę ;3

    OdpowiedzUsuń